
Aby zgłosić teledysk należy zalogować się do serwisu.
Atlantyda
Artysta:
CETI
Wyswietleń: 3
A gdy minęło dni siedem i mgły się rozproszyły
Mieszkańcy oceanii przerazili się spoglądając na siebie.
Wrzody i trąd obsypały im twarz, nosy i wargi popuchły,
Włos powypadał a ciało się zgięło.
Sam Bóg złamał postać tych, których żałował, że stworzył.
Niebo zaś, które tę część świata pokrywało, stało się
Nadzwyczaj ponure i żółte.
Zniknął błękit, zniknęła promienność słońca.
Można było na tym sklepieniu burym obliczyć fałdy,
Jakie układały chmury.
Ale nie było jeszcze dość kary.
Nie miał wszak przyczyny jeden człowiek aby śmiać się z drugiego.
Wszyscy byli jednakowo brzydcy,
jednakowo straszni – a jednak szyderstwo było jeszcze głośniejsze,
śmiech jeszcze wstrętniejszy.
Zwierzęta domowe nie poznawały swych panów i nagle
Te oswojone, przyzwyczajone do miejsca istoty,
Gromadami opuszczać poczęły miasto i jakby smutku pełne,
ruszyły w góry.
Psy i małe, śpiewne żółte, ptaszki uszły na śnieżne wierzchołki.
Jakby zmówiły się ze sobą, psy nie szczekały, ptaki nie śpiewały
aby opuszczeni gospodarze nie gonili za nimi.
Miejsca ich zajęły kruki i wilki.
Grobowe te zwierzęta, niby za wspólną zgodą, poczęły dzielić się
ciałem ludzkim.
Dodał:lil
DRUKUJ
Zgłoś błąd w tekscie.

Dodaj teledysk do bazy!